TOMFINGER

Co tu dużo gadać, były wakacje na blogu. Odpocząłem od Lubartowskiego Garażu i mam nadzieję, że wy także. Przecież już nasze babcie mawiały, że co za dużo to i świnia nie zje. 🙂 Baterie naładowane, głód dalszego kopania w archiwach znowu stał się mocniejszy. Niniejszym kończymy relaks, bo na światło dzienne wyłazi wpis o kolejnym, dobrym zespole. Kapela z przełomu wieków. Skład aż 7 osobowy, a w nim muzycy z górnej półki. Dwoje wokalistów. Są nagrania, są zdjęcia no i jest video z VHSa. Zaciekawieni? Mam nadzieję. 🙂 Jakoś tak się składa, że moja pisanina na tej stronie skupia się z grubsza, (póki co oczywiście) na gitarowej muzyce. Pewnie tak mi po prostu wygodniej. TOMFINGER, o którym dzisiaj, nie jest tutaj wyjątkiem. Rockowe granie z mocnymi gitarami, ale w klawiszowym sosie. Męski i żeński wokal, chwytliwe solówki. Chciałoby się powiedzieć: idealny przepis na zespół. Wyszło im na prawdę spoko. Zapraszam na wspomnienia o zespole TOMFINGER I bardzo dziękuję ludziom, którzy się w nie zaangażowali. Michał Kossak opowiedział mi całą historię, dał nagrania i zdjęcia. Od Gerarda Wasilewskiego dostałem zdjęcia i kasetę VHS z koncertem. VHSa scyfryzował natomiast Michał Jędrzejewski, który zaangażował się w Lubartowski Garaż i regularnie pomaga mi z tymi prehistorycznymi nośnikami video, a naznosiłem mu już tego całkiem sporo. 🙂 Panowie, ukłony! –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

Dawno zaginiony koncert odnaleziony na strychu.

Wrzucam dzisiaj na bloga niewielką aktualizację wpisu o BIMBEER. Zachęcam do przeczytania tekstu o tej kapeli, oczywiście jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.
Pod koniec lat 90-tych zespół zagrał koncert w Młodzieżowym Domu Kultury (wtedy jeszcze bez członu “Powiatowy” w nazwie) mieszczącym się przy 3-go maja. Nagłośnieniem spontanicznie zajął się Marek Majewski. Dzisiaj realizator dźwięku i posiadacz własnego studia Było to ważne dla chłopaków z dwóch względów: po pierwsze atmosfera sztuki była genialna. Można było poczuć, że ludzie zaczynają band kojarzyć i bawić się przy jego muzyce. Po drugie udało się nagrać ten koncert przy pomocy kasety magnetofonowej (a jakże) i wieży stereofonicznej. 🙂 Jak to w życiu bywa i już wspominałem o tym nie raz: w pomrokach dziejów i na skutek przeprowadzek oryginalna taśma zaginęła…, ale jakieś dwa tygodnie temu Marcin G. założyciel BIMBEER dał mi znaka, że odnalazł na strychu jakąś taśmę i że może mi się ona przydać na bloga. Lubię takie niespodzianki. 🙂 Okazało się, że jest to właśnie ten zaginiony koncert i demo innego, lubartowskiego ansamblu… ale o tym innym razem. Wracając do koncertu BIMBEER: wrzucam dzisiaj dwa kawałki. Tylko dwa dlatego, że kaseta to kopia, kopii, kopii więc jakość jest słaba. Jednak ze względów kronikarskich warto przynajmniej upamiętnić poniższe dwa numery.
Pierwszym jest cover… Fasolek. 🙂 Popularnego zespołu dziecięcego, występującego w telewizji w programie Tik Tak, nagrywającego płyty, teledyski itd. Dzisiaj nigdzie nie obejrzycie tego programu. Wyczytałem w internecie, że archiwalne odcinki przepadły, więc nie ma prawie nic na youtube. Znajdziecie tam jednak kilka teledysków Fasolek. Między innymi do piosenki “Ogórek”, którą grał po swojemu swego czasu BIMBEER. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie został on przez zespół nagrany, więc to jedyna okazja:

Drugi cover pochodzący z tego wieczoru to “Seek & Destroy”, wiadomo, Metallica. Kawałek, na którym chłopaki uczyli się grać na instrumentach, a mimo to nie ma zbyt wielu zachowanych nagrań tego coveru. No i tu pod koniec słychać co się działo na sali. Panował chyba open mic, bo kto żyw darł się do mikrofonu… najróżniejsze rzeczy. Pełna aktywizacja publiczności. 🙂 Tak bawiła się młodzież pod koniec XX wieku. 🙂

SCHEDA PO DZIADKU

Poprzednim wpisem powiedziałem A, dzisiejszym wypada powiedzieć B. Którejś niedawnej soboty udało mi się spotkać z członkami SCHEDY PO DZIADKU. Zebrał ich w jednej z lubartowskich knajp Konrad Iwan, czyli basista tej kapeli. Przybyli prawie wszyscy. Rozmowa trwała kilka godzin. Zasypali mnie materiałami. Poskładałem tekst, nawrzucałem piosenek na youtube, a zdjęć do galerii i wyszedł chyba najbogatszy póki co wpis na Lubartowskim Garażu. Muzyki jest prawie 2 godziny, do tego 2 koncerty z VHSów, kilkadziesiąt zdjęć, skany prasy, a przede wszystkim anegdoty, żarty i przygody.
SCHEDA PO DZIADKU to jeden z tych zespołów z Lubartowa, które doszły ciut dalej niż tylko granie lokalne. Wyrabiali sobie kontakty w światku, koncertowali na festiwalach, zaczynały się nimi interesować media. W pełni profesjonalnym zespołem SCHEDA się jednak nie stała, ale głównie z tego powodu, że tego nie chcieli. Część muzyków jednak została w branży i są zawodowcami do dzisiaj. Jedno jest jednak pewne: dla wszystkich czasy wspólnego grania były niezapomnianą przygodą i świetną zabawą. Mam nadzieję, że i wy będziecie się dobrze bawić we wpisie o SPD. Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za czas i materiały, bo bez bohaterów dzisiejszego tekstu blog ten miałby w sobie sporą dziurę. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

PURPLE HAZE

Bez tego zespołu chyba nie byłoby kilku, a może nawet kilkunastu innych, późniejszych, sformowanych z członków PURPLE HAZE. W składzie m in.: Zbigniew Skrzypek, Konrad Iwan, Piotr Pytka, którzy potem grali przecież w najróżniejszych bandach, a zdarzało się też, że wracali do siebie. Zaczynali, jak się zaraz sami przekonacie, od mocno bluesowego grania. Historia PURPLE HAZE wydarzyła się na samym początku lat 90-tych. Kapela jak to się mówi mocno cisnęła. Zagrali m. in. na II edycji festiwalu w Węgorzewie. Dzisiaj to już nieco zapomniana impreza, ale wtedy fest ten skupiał całą polską rockową śmietankę. No i plan mieli ambitny… ale o tym przeczytajcie sami. Materiały do wpisu w większośći przekazał mi Konrad Koniar Iwan, czyli basista PURPLE HAZE. Za każdym razem dziękuję zaangażowanym w bloga ludziom, bo bez tego “nie byłoby niczego”. Dzięki Koniar! –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

BLACK TEARS

Wpis o tym zespole nie jest może obszerny i pełen materiałów. Jednak BLACK TEARS trzeba wspomnieć, bo bez tej kapeli nie byłoby tego, co stało się po niej. 🙂 Lata 90 XX wieku. Młodzi metalowcy w Necrosis Of Brain nabierają ochoty pograć coś innego niż metal. Zakładają nową kapelę i dogadują się z Młodzieżowym Domem Kultury, gdzie zaczynają próby. MDK wtedy przyciągał do siebie tabuny tzw. alternatywnej młodzieży. Koncerty, festiwale, heppeningi, wystawy, akcje ekologiczne, czy Magazyn Dość Kulturalny. To tylko kilka pozycji z ówczesnej oferty MDKu. Było co przeżywać. BLACK TEARS trafiło, więc na podatny grunt. Chociaż nie istnieli długo to byli podwaliną późniejszych zespołów: TomFinger, El Chupacabra, Bimbeer i… długo można jeszcze wymieniać. Muzyki dzisiaj nie posłuchacie, ale obiecuję, że jak już powstanie wpis o TomFingerze to dźwięków będzie aż nadto. Co miało wspólnego BLACK TEARS i TomFinger? Przeczytajcie dzisiejszy tekst autorstwa Michała Yogiego Kossaka, żeby się tego dowiedzieć. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

Dwa smaczne filmy

Naprawdę to nie tak, że ja jakoś z premedytacją dozuję znaleziska na blogu. Po prostu ostatnio worki z nimi rozwiązują się sukcesywnie. 🙂 Od początku tej zabawy liczyłem na to, że w niezmierzonym internecie są materiały o lubartowskim graniu. Czasem takie cudeńka udaje się z czeluści sieci wyciągnąć. Kilka dni temu udał się podobny wyczyn Kubie Olszewskiemu, perkusiście PERCEPTIONS. Nie mam pojęcia jakimi ścieżkami, ale dotarł on na youtubowy kanał Miejskiego Ośrodka Kultury w Józefowie. Instytucja ta od prawie 30 lat organizuje Festiwal Kultury Ekologicznej i na swój kanał wrzuciła relacje z bardzo wielu edycji tej imprezy. Są to filmy zgrywane z kaset VHS. Jest tego bardzo dużo i wielki ukłon należy się MOK w Józefowie za rejestrację i za cyfryzację tych archiwaliów. Podejrzewam, że wiele zapomnianych już kapel z całej Polski odnalazłoby w nich swoje koncerty. Kuba jakimś cudem natrafił na występ PERCEPTIONS na konkursie kapel w ramach FKE ’95. Jakimś cudem, bo ten film zupełnie nie jest opisany i koncert lubartowskich metalowców jest jednym z wielu, a ich nazwa nigdzie nie jest wymieniona. Tak czy inaczej video jest świetne. Możecie obejrzeć cały koncert no i kto wie, może wśród publiczności wypatrzycie znajome twarze. 😉 Koncert chłopaków zaczyna się w okolicy 25:20 minuty.

Oprócz powyższego video Kuba znalazł koncert jeszcze jednej kapeli z Lubartowa, ale póki co jej nie wymienię, bo wpisu o niej jeszcze na blogu nie ma. Zachęcony tymi filmami musiałem sprawdzić, czy nie ma na youtube MOKu Józefów czegoś więcej co nadawałoby się na Lubartowski Garaż. Przerzuciłem prawie jak łopatą kilkadziesiąt (!) godzin relacji z Festiwalu Kultury Ekologicznej i się opłaciło. Znalazłem jeszcze kilka ciekawych filmów. Między innymi koncert konkursowy NAZWY ZASTRZEŻONEJ z 2001 roku. W końcu możemy zobaczyć tę kapelę w akcji, a nie tylko posłuchać. Mam cichą nadzieję, że gdzieś tam jest jeszcze ich występ na FAMIE…, może wystarczy tylko poczekać i sam wypłynie. 🙂 NAZWA ZASTRZEŻONA pojawia się w okolicach 37:00 minuty.

Całkiem smakowite kąski, prawda? W sam raz na weekend przy starociach. 🙂  Przy okazji zapraszam na wpisy o NAZWIE ZASTRZEŻONEJ i PERCEPTIONS gdzie także wrzucę te koncerty. Dzięki dla Kuby!

UKRAINJA

Z pewnością nie przesadzę pisząc, że o ten zespół ludzie mnie dopytywali. Miałem jednak z nim problem, bo nie mogłem dotrzeć do żadnych materiałów. W końcu jednak udało się namówić Smacha i Goldona na rozmowę (która nota bene trwała coś około 7 godzin 🙂 ) i skomponować dzisiejszy tekst. Rozmowa ta jednak bardziej przypominała towarzyskie spotkanie, na którym była nawet gitara i nucenie starych kawałków. Ugościł nas Smacho dorzucając oprócz wspomnień także nagrania i zdjęcia. Kilka zdjęć dostałem także od Homeza i w ten oto sposób blog pochwalić się może wpisem u zespole UKRAINJA. Oczywiście nazwa była mi już znana, bo i kapela była znana w Lubartowie. Dowiedziałem się z rozmowy z jej członkami bardzo wielu rzeczy, o których pojęcia nie miałem. Najważniejszą z nich niech będzie stwierdzenie, że UKRAINJA to nie tylko zespół, to było coś więcej.
Skojarzenia z nazwą nasuwają się same. Szczególnie gdy słyszymy o ciągle trwającej wojnie u naszych sąsiadów. Taka mi się w związku z tym myśl pojawiła: nazwa UKRAINJA trochę przypomina, jak nam blisko do Ukraińców i że niestety (!) Babilon ciągle nie upadł. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

Jeszcze o NAZWIE ZASTRZEŻONEJ

Poprzedni wpis o NAZWIE ZASTRZEŻONEJ pokazał się na blogu już prawie miesiąc temu. Po jego publikacji odezwał się do mnie Jarosław Kostrubiec – manager zespołu oraz Tomek Pielecki – pierwszy basista. Dzięki temu dostałem jeszcze więcej nagrań i przede wszystkim zdjęcia, a obrazków brakowało. Przyznaję, że ociągałem się z aktualizacją bloga, głównie dlatego, że miałem nadzieję na jeszcze więcej znalezisk, ale także nie miałem do tego głowy ze względu na to co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Jednak nowe materiały dzisiaj lądują na blogu. Tak jak wspomniałem są zdjęcia, są nowe nagrania, także studyjny singiel “Za daleko”. Bardzo dziękuję Jarosławowi Kostrubcowi i Tomkowi Pieleckiemu. Obraz NAZWY ZASTRZEŻONEJ jest w tym momencie dosyć pełny. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

NAZWA ZASTRZEŻONA

Dla wszystkich zmęczonych łomotem, który ostatnio królował na blogu mam dzisiaj coś z przeciwnego bieguna muzycznego. Taki trochę dream team lubartowskiego grania z początku XXI wieku. Klimaty baaardzo szerokie. Będzie rockowo, popowo, folkowo, ale przede wszystkim jazzowo i poetycko. Generalnie lekko, ale w pozytywnym znaczeniu, bo twórczość NAZWY ZASTRZEŻONEJ do banalnych nie należy. Będziecie mogli posłuchać owej twórczości w nagraniach, które po długich bojach udało się zgrać z minidiscu, znalezionego przez gitarzystę zespołu Mariusza Gordona Olszaka. Jakość całkiem niezła, wszystko słychać, więc i kunszt muzyków wyraźny. Oczywiście sprzętu do odtworzenia minidiscu nie mam, pożyczyłem od Marcina Marca, za co dziękuję. 🙂 Z tekstem pomagali mi także perkusista Grzesiek Siwiec i wokalistka Iza Małecka-Kostrubiec. Wielkie dzięki dla wszystkich, którym się chciało i znaleźli czas na wspomnienia. Jest też fajna przygoda, która była udziałem kapeli. Zamieszany był w nią znany, polski muzyk. 🙂 Ciekawi? Zapraszam do wpisu o NAZWIE ZASTRZEŻONEJ. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

Mały update

Dzisiaj dla wszystkich spragnionych nowych rzeczy na Lubartowskim Garażu (może tacy istnieją 🙂 ) wrzucam mały, ale jakże piękny strzał. Po raz kolejny dostałem wiadomość od Sebastiana z zinoteka.com.pl, który odkopał jeszcze jedną wzmiankę o naszym PERCEPTIONS. Tym razem w zinie Acusabilis, w numerze 1 z 1997, albo 1998 roku. Po prostu perełka. Zine był z Fajsławic, czyli z niedaleka. Uwaga, treści na zdjęciu nie poprawiałem, pisownia oryginalna, autorska. 😀 Widoczne jest też elegancko logo PERCEPTIONS. Jakby ktoś chciał namalować sobie naszywkę, albo ekran na kurtkę jeansową to śmiało można pobierać. 🙂 Metalowcy wiedzą o co chodzi.
Przy okazji oczywiście zapraszam do wpisu o PERCEPTIONS jeśli jeszcze go nie widzieliście, do galerii fotek tej kapeli no i przede wszystkim z wdzięcznością zapraszam na bloga www.zinoteka.com.pl, zajmującego się zinami oczywiście,… czyli do Sebastiana, który zafundował dzisiejszy smaczek. Warto sprawdzić!

Nowości na blogu? Będą! Właściwie już są, ale jeszcze chwilę potrzebuję na publikację. Warto zaczekać, bo będzie prawie cały koncert w dobrej jakości do posłuchania.