RUSEL VIPER

Metalowa mini seria z lat 90-tych dobiega do finału. Kończy ją wpis o RUSEL VIPER. Zespół trochę zmienił oblicze w porównaniu do poprzedzających go odsłon. No i w składzie tym na basie pojawia się Tomek Pielecki, któremu dzięki wielkie za materiały do tekstu. Znalazło się kilka zdjęć i parę nagrań. Pogadaliśmy także z chłopakami o schyłkowym okresie Piwnicy Pod Biblioteką i ogólnie o klimacie tamtych lat. 🙂 Jest więc sporo wspomnień około zespołowych. Jeśli chodzi o metal z Lubartowa to oczywiście jeszcze nie wszystko, ale “kapele Remiego” stanowiły dużą jego część. Przypomnę tylko, że wcześniejsze to Masturbation i Domination. Jeżeli już przypomnieliście sobie te składy zapraszam na RUSEL VIPER. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

DOMINATION

Lata 90. to mój ulubiony okres w muzyce w ogóle. Działo się wtedy najwięcej i to nie tylko w jej gitarowych odmianach. Być może jednak ta preferencja wynika z roku mojego urodzenia i z tego, że wtedy byłem nastolatkiem. Nie wiem. W Lubartowie jednak faktycznie działo się sporo i nie można tego zanegować. Kapel istniało kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt, odbywały się koncerty rockowe, działała LOKowska sala prób. Dzisiaj kolejny ze składów z tamtego okresu. Druga część opowieści o graniu Remiego i spółki. Jeden z bardziej ekstremalnych zespołów z Lubartowa. DOMINATION to death metalowa jazda. Zdecydowanie bardziej techniczna i dojrzała niż Masturbation. Maciek Klasiński – wokalista mówi nawet, że DOMINATION to był najlepszy ze składów, które tworzyli razem z Remim. W tekście znajdziecie próbkę twórczości, więc przekonać o tym możecie się sami. Video z koncertu, które znajdziecie na końcu wpisu odnalazł chyba cudem Maciek. Dzięki, że się to udało, bo to świetny i mocny materiał. Michał Jędrzejewski zajął się scyfryzowaniem kasety VHS za co także naprawdę dziękuję.
Tryptyk Remiego 😉 jeszcze skończony nie jest. Dzisiaj zapraszam na DOMINATION.
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

Pierwsze urodziny Lubartowskiego Garażu

Tak, to już ten czas. Mniej więcej rok temu Lubartowski Garaż zmaterializował się. 🙂 W związku z tą okazją pomyślałem, że warto ją jakoś zauważyć. Najlepiej byłoby zorganizować koncert… a jeszcze bardziej najlepiej byłoby zorganizować koncert starych lubartowskich zespołów, ale wiecie… nie mówię tu tylko o tych sprzed kilku lat. Genialnie byłoby posłuchać na żywo ludzi, którzy grali kilkanaście, a może jeszcze więcej lat temu. 🙂 W tym momencie jednak nie jest to do zrobienia. Przynajmniej nie przeze mnie. Pomysł przechodzi na dalsze urodziny bloga. 🙂 Postanowiłem, że pierwsza rocznica będzie skromniejsza i po prostu przedstawię Wam, Drodzy Czytelnicy, to co udało się zrobić od grudnia 2020. Uwaga! Uczulonych na liczby ostrzegam: będzie ich trochę. Wszystkie one są “na ten moment”. Mam nadzieję…, a w sumie jestem pewien, że zmienią się w najbliższej przyszłości.
W zakładce kapele na blogu wypisanych jest 72 zespoły. Wpisów doczekało się 31 kapel i kolejna jeszcze w tym tygodniu. Co jest bardzo ważne: prawie wszystkie opowieści okraszone są nagraniami. Najpopularniejsza jest strona o Perceptions z 1120 wyświetleniami. W dziale galerie i w tekstach znajdziecie 877 zdjęć. Przez rok na bloga weszło 8 958 odwiedzających z całego świata. Oczywiście prym wiodą kraje, w których siedzą lubartowiacy. 😉
Fanpage na facebooku dorobił się dokładnie 313 obserwujących.
Kanał youtube to ważna część Lubartowskiego Garażu, bo to tam są dźwięki i ruchome obrazki. Uzbierało się na nim 258 filmów i utworów. Nie jest to jednoznaczne z ilością piosenek, z którymi możecie się tam zapoznać, bo niektóre filmy to całe koncerty. Część filmów dopiero pojawi się na blogu, póki co są ukryte i czekają na teksty. 🙂 Największą popularnością zdecydowanie cieszą się koncerty z kaset VHS. Ostoja Gieroja i Kompleks Portnoya z parku…, no i demo Perceptions. 🙂 Subskrybują kanał 52 osoby.
W zanadrzu mam jeszcze kilka pomysłów, ale jeśli macie jakąś koncepcję co do tego gdzie Lubartowski Garaż mógłby się pojawić i co nowego jeszcze mógłby zrobić to oczywiście czekam. Namiary w dziale kontakt.
Najstarszymi dostępnymi nagraniami na LG są piosenki Quo Vadis oczywiście. Pierwsze urodziny bloga poświętujemy jedną z nich. Dzięki wielkie dla wszystkich, którzy zaangażowali się w to przedsięwzięcie. Dziękowałem już wielokrotnie, ale będę to robił jeszcze nie raz, bo każda z tych osób musiała poświęcić swój czas żeby odnaleźć starocie, zgrać mi nośniki na komputer, albo po prostu się ze mną spotkać i poopowiadać różne historie. Nieustająco zwracam się do Was z prośbą o wszelkie materiały na temat lubartowskich zespołów muzycznych. 🙂 Do zobaczenia we wpisie o kolejnym z nich i oby LG istniał jeszcze przez rok, albo dłużej.

MASTURBATION

Dzisiejszy wpis rozpoczyna, podzieloną na trzy części opowieść o metalowym tworze z lat 90-tych. Czy był to jeden band o trzech nazwach, czy trzy różne bandy? Nie ma sensu określać tego jednoznacznie. Jednak ze względu głównie na przejrzystość bloga podzieliłem historię na trzy, wg nazw. OK, zrobiło się bardzo zawile, więc jak to się mówi obecnie: do brzegu. Chodzi o oczywiście o składy Remiego, Kuby, Maćka, Tomka, Edka, Homera i całej ich załogi. Grali razem w różnych konfiguracjach przez większość dekady, ale całe to zamieszanie rozpoczyna tekst o MASTURBATION. Nazwa jak sami widzicie, z tych wszystko mówiących. 🙂 Chłopaki byli młodzi, radykalni i pełni pasji. Rozpoczęli swoją przygodę z muzyką głośno i nie biorąc jeńców.
Materiał video w tekście obejrzycie dzięki Parasolowi z Kocka, który już jakiś czas temu wrzucił go do internetu. Chyba przez zwykłe niedopatrzenie nie wspomniałem o nim jeszcze na blogu. Zapraszam na kanał youtube Tomka: Punkrockowy Kock. Znajdziecie tam mnóstwo archiwaliów kapel głównie z tego miasta, ale lubartowskie materiały też Parasol wrzucił. Mało tego, przekazał mi sporo rzeczy, które już są na blogu, i które dopiero pojawią się na Lubartowskim Garażu.
Dawno nie było metalu na Lubartowskim Garażu, więc jest okazja. Jeszcze przez najbliższe dwa wpisy pozostaniemy w tych klimatach. Dzięki dla Remiego, że udało się nam pogadać, nawet jeśli tylko przez łącza internetowe.
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

OPCJA ZEROWA

Grzesiek Siwiec na początku lat 90-tych grał w zespole OPCJA ZEROWA, więc i o nim i tamtych czasach poopowiadał. Czasy szalone, nagły powiew wolności za sprawą zmiany ustrojowej w Polsce. W Lubartowskim Ośrodku Kultury także wolno było więcej niż chociażby obecnie. Przekonacie się, gdy obejrzycie video we wpisie. Takiej szalonej imprezy nie widziałem jeszcze w Lubartowie. Video mam od Roberta Piechoty z Ostoi Gieroja.
Co do samej OPCJI ZEROWEJ to był to zespół rockowy z domieszką bluesa. Wydaje mi się, że jeden z pierwszych w naszym mieście. Purple Haze, czy Scheda Po Dziadku jeszcze nie istniały. Skład klasyczny, muzyka właściwie także. Muzycy zakładając OPCJĘ zmienili też swoje klimaty, bo wcześniej grali w zespołach reggae i pop-dance. Zapraszam ponownie do wehikułu czasu. Cofamy się o 30 lat. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

VENA

“Tego jeszcze nie grali” – tak mi się jakoś skojarzyło, gdy już dzisiejszy wpis o VENIE powstał. Z jednej strony niewiarygodne, że udało im się wystąpić ze swoją piosenką w telewizji. Z drugiej strony “nie grali” jeszcze na blogu tych muzycznych rejonów. Mowa o tanecznych klimatach lat 80-tych. Chyba więcej dodawać nie muszę, zarówno starzy jak i młodzi na pewno bawili się przy tych dźwiękach.
O VENIE porozmawiałem z ich perkusistą Grzegorzem Siwcem. Pogadaliśmy także o innych jego zespołach lubartowskich, więc spodziewajcie się kolejnych wpisów z jego udziałem. W tekście znajdziecie kilka zdjęć od Grześka, no i danie główne, czyli występ VENY w telewizji. Video nie jest moje, ale autorowi dzięki!
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

IN BRIEF

Zaczęło się od rozmowy z pałkerem zespołu – Bolkiem, potem udało się spotkać z gitarzystą – Michałem. Jak już sporządziłem wstępny wpis, basista – Przemek dodał coś od siebie. No i w końcu dotarłem do wokalistki – Justyny, która przypomniała sobie dużo fajnych rzeczy. Jak widzicie robota na blogu nie jest łatwa. 🙂 Wpis o IN BRIEF zacząłem w czerwcu, ukazuje się 4 listopada. 🙂 Nie jest to jednak zbyt ważne. Ważne jest to, że się udało i ta kapela znalazła się na blogu w bogatym opisie. Wspomnienia, zdjęcia, nagrania.
Działali kilkanaście lat temu. Grali mieszankę rocka, grunge i tego co odkryjecie słuchając ich piosenek sami. Na pewno jednak byli niespodzianką na ówczesnej “scenie” Lubartowa. Także ze względu na charakterystyczną wokalistkę. Kiedy się pojawili, naprawdę mnie zaskoczyli. Oczywiście pozytywnie.
Zapraszam na wpis o IN BRIEF, w którym znajdziecie wspomnienia wszystkich członków kapeli, z czego bardzo się cieszę. Dziękuję Justynie, Michałowi, Przemkowi i Zbyszkowi za poświęcony czas i oczywiście materiały. Historia kapeli jest dzięki nim opisana chyba dosyć dokładnie i ze wszystkich punktów widzenia. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

PERCEPTIONS – kolejne artefakty

Strona o PERCEPTIONS co jakiś czas się uaktualnia. Odnajdywane są kolejne zdjęcia i o dziwo nagrania. I to jest super, o to właśnie chodzi. Dzisiaj wrzucam taką właśnie perełkę, która przeleżała na kasecie magnetofonowej w piwnicy u Maćka Klasińskiego kilkadziesiąt lat. Odnalazł ją przy okazji poszukiwań zupełnie czegoś innego. “Utwór” powstał przy okazji realizacji dema PERCEPTIONS i oprócz zespołu wzięło w nim udział sporo znajomych. Maciek: “Łezka się w oku kręci kiedy tego słucham… To nagranie było totalnie spontaniczne. Ja nagrywałem wokal w reżyserce, a chłopaki postawili mikrofon w sali prób i… poszli na całość. 🙂 Myślę, że nikt tego nagrania nie pamięta. Nawet nikt nie wie, że istnieje.” Posłuchajcie, może odnajdziecie znajome głosy. Jeśli tak się stanie, koniecznie dajcie znać kogo usłyszeliście. Wejdźcie także jeszcze raz na stronę PERCEPTIONS, bo tam jest ciut więcej informacji o tym znalezisku.

WAY OUT

Pierwsza dekada bieżącego wieku przyniosła nam całkiem sporo nowych kapel w Lubartowie. Najlepsze było w tym wszystkim to, że zespoły zakładali coraz młodsi ludzie, wchodząc do środowiska z przytupem. Gdy rozmawiałem z braćmi Oniszko, którzy razem z kumplami tworzyli WAY OUT, odniosłem wrażenie, że zespół bardzo świadomie wiedział czego chce. Przecież w trakcie istnienia dokonali niemałego przeobrażenia. Nie działali na zasadzie: zobaczymy co nam z tego wyjdzie, tylko: od tego i tego momentu gramy to i to. Znaleźli swoją niszę w gąszczu gitarowych gatunków, byli konsekwentni i zdecydowanie charakterystyczni. Mam nadzieję, że po lekturze dzisiejszego wpisu na ich temat zgodzicie się ze mną. Chyba trochę byli niedocenieni, ale ostatecznie ten band okazał się trampoliną do składów, które zaistniały szerzej.
Całą opowieść udało się stworzyć, bo Michał i Marek znaleźli czas i poopowiadali o czasach grania w WAY OUT. Ponadto od Marka Oniszko dostałem nagrania i fotki. Zdjęcia przekazał mi także Kamil Lisek. Wielkie dzięki, jak zwykle. Bez chęci i zaangażowania innych, tego bloga nie udałoby się prowadzić. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

WHATEVER

Dla większości chłopaków zaangażowanych WHATEVER była pierwszą kapelą. Po jej rozwiązaniu grali w wielu nazwach z listy, którą na blogu znajdziecie. Zespół działał głównie w LOKu i z tą instytucją ja go kojarzyłem. Mamy dzisiaj do czynienia z czasami bardziej współczesnymi. WHATEVER istnieli już w internecie, mieli swojego myspace (dziś już zapomniany portal do promowania muzyki). Niestety nie działali długo, ale coś tam po nich zostało.
Wokalista, czyli Kamil Lisek spotkał się ze mną niedawno i opowiedział o funkcjonowaniu bandu. Okazało się, że nawet nie musiałem zadawać wielu pytań. Kamil snuł opowieść bardzo szczegółowo i chronologicznie. Dlatego właściwie to on jest autorem dzisiejszego wpisu. Ja tylko nagrałem i spisałem to co mówił. Wyszedł z tego fajny tekst o początkach muzykowania i poznawania tego świata. Zdjęcia i nagrania także mam od niego, za co stukrotne dzięki. Jak zwykle zapraszam do opowieści. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–