Wywiad z PERCEPTIONS

Czytaliście kiedykolwiek ziny? Myślę, że starzy metalowcy, czy punki wiedzą o czym mówię i znają te periodyki. Dla niewtajemniczonych: ziny to podziemna prasa, która w latach 90-tych była głównych źródłem informacji o nowych kapelach undergroundowych. Były ziny stricte muzyczne, ale także ekologiczne, polityczne, o komiksach, a nawet o graffiti. Pisane na maszynie, składane ręcznie i potem powielane na xero zawierały mnóstwo informacji o muzyce, kulturze, stylu życia spoza głównego nurtu. Tyle teorii. W Lubartowie nie doczekaliśmy się zina, ale z zespołami z Lubartowa wywiady w tych wydawnictwach się ukazywały.

Kilka dni temu odezwał się do mnie Sebastian, który archiwizuje scenę zinową w Polsce. Podobny do mnie wariat, którego pasją są stare, podziemne, metalowe gazetki. Zaproponował mi skan wywiadu z PERCEPTIONS, który ukazał się w zinie „Seizure” w 1996 roku. Dla mnie to rewelacyjny strzał, a członkowie zespołu byli w szoku, że coś takiego się odnalazło. 🙂 Wrzucam tu pierwszą stronę wywiadu. Cały wywiad przeczytacie w galerii zdjęć PERCEPTIONS. Wystarczy kliknąć. Jeśli kręci was temat zinów, no i metalu oczywiście to zdecydowanie zapraszam na stronę Sebastiana. www.zinoteka.com.pl. Jest to potężne archiwum działające w necie już kilka lat. Link do facebooka także jest: www.facebook.com/zinoteka. Naprawdę szczerze polecam tę stronę. Istna kopalnia wiedzy o kapelach no i przede wszystkim o klimacie metalowym. Świetna robota Sebastiana.
No i jeszcze tradycyjnie: –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

RUSEL VIPER

Metalowa mini seria z lat 90-tych dobiega do finału. Kończy ją wpis o RUSEL VIPER. Zespół trochę zmienił oblicze w porównaniu do poprzedzających go odsłon. No i w składzie tym na basie pojawia się Tomek Pielecki, któremu dzięki wielkie za materiały do tekstu. Znalazło się kilka zdjęć i parę nagrań. Pogadaliśmy także z chłopakami o schyłkowym okresie Piwnicy Pod Biblioteką i ogólnie o klimacie tamtych lat. 🙂 Jest więc sporo wspomnień około zespołowych. Jeśli chodzi o metal z Lubartowa to oczywiście jeszcze nie wszystko, ale „kapele Remiego” stanowiły dużą jego część. Przypomnę tylko, że wcześniejsze to Masturbation i Domination. Jeżeli już przypomnieliście sobie te składy zapraszam na RUSEL VIPER. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

DOMINATION

Lata 90. to mój ulubiony okres w muzyce w ogóle. Działo się wtedy najwięcej i to nie tylko w jej gitarowych odmianach. Być może jednak ta preferencja wynika z roku mojego urodzenia i z tego, że wtedy byłem nastolatkiem. Nie wiem. W Lubartowie jednak faktycznie działo się sporo i nie można tego zanegować. Kapel istniało kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt, odbywały się koncerty rockowe, działała LOKowska sala prób. Dzisiaj kolejny ze składów z tamtego okresu. Druga część opowieści o graniu Remiego i spółki. Jeden z bardziej ekstremalnych zespołów z Lubartowa. DOMINATION to death metalowa jazda. Zdecydowanie bardziej techniczna i dojrzała niż Masturbation. Maciek Klasiński – wokalista mówi nawet, że DOMINATION to był najlepszy ze składów, które tworzyli razem z Remim. W tekście znajdziecie próbkę twórczości, więc przekonać o tym możecie się sami. Video z koncertu, które znajdziecie na końcu wpisu odnalazł chyba cudem Maciek. Dzięki, że się to udało, bo to świetny i mocny materiał. Michał Jędrzejewski zajął się scyfryzowaniem kasety VHS za co także naprawdę dziękuję.
Tryptyk Remiego 😉 jeszcze skończony nie jest. Dzisiaj zapraszam na DOMINATION.
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

MASTURBATION

Dzisiejszy wpis rozpoczyna, podzieloną na trzy części opowieść o metalowym tworze z lat 90-tych. Czy był to jeden band o trzech nazwach, czy trzy różne bandy? Nie ma sensu określać tego jednoznacznie. Jednak ze względu głównie na przejrzystość bloga podzieliłem historię na trzy, wg nazw. OK, zrobiło się bardzo zawile, więc jak to się mówi obecnie: do brzegu. Chodzi o oczywiście o składy Remiego, Kuby, Maćka, Tomka, Edka, Homera i całej ich załogi. Grali razem w różnych konfiguracjach przez większość dekady, ale całe to zamieszanie rozpoczyna tekst o MASTURBATION. Nazwa jak sami widzicie, z tych wszystko mówiących. 🙂 Chłopaki byli młodzi, radykalni i pełni pasji. Rozpoczęli swoją przygodę z muzyką głośno i nie biorąc jeńców.
Materiał video w tekście obejrzycie dzięki Parasolowi z Kocka, który już jakiś czas temu wrzucił go do internetu. Chyba przez zwykłe niedopatrzenie nie wspomniałem o nim jeszcze na blogu. Zapraszam na kanał youtube Tomka: Punkrockowy Kock. Znajdziecie tam mnóstwo archiwaliów kapel głównie z tego miasta, ale lubartowskie materiały też Parasol wrzucił. Mało tego, przekazał mi sporo rzeczy, które już są na blogu, i które dopiero pojawią się na Lubartowskim Garażu.
Dawno nie było metalu na Lubartowskim Garażu, więc jest okazja. Jeszcze przez najbliższe dwa wpisy pozostaniemy w tych klimatach. Dzięki dla Remiego, że udało się nam pogadać, nawet jeśli tylko przez łącza internetowe.
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

OPCJA ZEROWA

Grzesiek Siwiec na początku lat 90-tych grał w zespole OPCJA ZEROWA, więc i o nim i tamtych czasach poopowiadał. Czasy szalone, nagły powiew wolności za sprawą zmiany ustrojowej w Polsce. W Lubartowskim Ośrodku Kultury także wolno było więcej niż chociażby obecnie. Przekonacie się, gdy obejrzycie video we wpisie. Takiej szalonej imprezy nie widziałem jeszcze w Lubartowie. Video mam od Roberta Piechoty z Ostoi Gieroja.
Co do samej OPCJI ZEROWEJ to był to zespół rockowy z domieszką bluesa. Wydaje mi się, że jeden z pierwszych w naszym mieście. Purple Haze, czy Scheda Po Dziadku jeszcze nie istniały. Skład klasyczny, muzyka właściwie także. Muzycy zakładając OPCJĘ zmienili też swoje klimaty, bo wcześniej grali w zespołach reggae i pop-dance. Zapraszam ponownie do wehikułu czasu. Cofamy się o 30 lat. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

VENA

„Tego jeszcze nie grali” – tak mi się jakoś skojarzyło, gdy już dzisiejszy wpis o VENIE powstał. Z jednej strony niewiarygodne, że udało im się wystąpić ze swoją piosenką w telewizji. Z drugiej strony „nie grali” jeszcze na blogu tych muzycznych rejonów. Mowa o tanecznych klimatach lat 80-tych. Chyba więcej dodawać nie muszę, zarówno starzy jak i młodzi na pewno bawili się przy tych dźwiękach.
O VENIE porozmawiałem z ich perkusistą Grzegorzem Siwcem. Pogadaliśmy także o innych jego zespołach lubartowskich, więc spodziewajcie się kolejnych wpisów z jego udziałem. W tekście znajdziecie kilka zdjęć od Grześka, no i danie główne, czyli występ VENY w telewizji. Video nie jest moje, ale autorowi dzięki!
–>kliknij, aby poczytać o zespole<–

IN BRIEF

Zaczęło się od rozmowy z pałkerem zespołu – Bolkiem, potem udało się spotkać z gitarzystą – Michałem. Jak już sporządziłem wstępny wpis, basista – Przemek dodał coś od siebie. No i w końcu dotarłem do wokalistki – Justyny, która przypomniała sobie dużo fajnych rzeczy. Jak widzicie robota na blogu nie jest łatwa. 🙂 Wpis o IN BRIEF zacząłem w czerwcu, ukazuje się 4 listopada. 🙂 Nie jest to jednak zbyt ważne. Ważne jest to, że się udało i ta kapela znalazła się na blogu w bogatym opisie. Wspomnienia, zdjęcia, nagrania.
Działali kilkanaście lat temu. Grali mieszankę rocka, grunge i tego co odkryjecie słuchając ich piosenek sami. Na pewno jednak byli niespodzianką na ówczesnej „scenie” Lubartowa. Także ze względu na charakterystyczną wokalistkę. Kiedy się pojawili, naprawdę mnie zaskoczyli. Oczywiście pozytywnie.
Zapraszam na wpis o IN BRIEF, w którym znajdziecie wspomnienia wszystkich członków kapeli, z czego bardzo się cieszę. Dziękuję Justynie, Michałowi, Przemkowi i Zbyszkowi za poświęcony czas i oczywiście materiały. Historia kapeli jest dzięki nim opisana chyba dosyć dokładnie i ze wszystkich punktów widzenia. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

PERCEPTIONS – kolejne artefakty

Strona o PERCEPTIONS co jakiś czas się uaktualnia. Odnajdywane są kolejne zdjęcia i o dziwo nagrania. I to jest super, o to właśnie chodzi. Dzisiaj wrzucam taką właśnie perełkę, która przeleżała na kasecie magnetofonowej w piwnicy u Maćka Klasińskiego kilkadziesiąt lat. Odnalazł ją przy okazji poszukiwań zupełnie czegoś innego. „Utwór” powstał przy okazji realizacji dema PERCEPTIONS i oprócz zespołu wzięło w nim udział sporo znajomych. Maciek: „Łezka się w oku kręci kiedy tego słucham… To nagranie było totalnie spontaniczne. Ja nagrywałem wokal w reżyserce, a chłopaki postawili mikrofon w sali prób i… poszli na całość. 🙂 Myślę, że nikt tego nagrania nie pamięta. Nawet nikt nie wie, że istnieje.” Posłuchajcie, może odnajdziecie znajome głosy. Jeśli tak się stanie, koniecznie dajcie znać kogo usłyszeliście. Wejdźcie także jeszcze raz na stronę PERCEPTIONS, bo tam jest ciut więcej informacji o tym znalezisku.

WAY OUT

Pierwsza dekada bieżącego wieku przyniosła nam całkiem sporo nowych kapel w Lubartowie. Najlepsze było w tym wszystkim to, że zespoły zakładali coraz młodsi ludzie, wchodząc do środowiska z przytupem. Gdy rozmawiałem z braćmi Oniszko, którzy razem z kumplami tworzyli WAY OUT, odniosłem wrażenie, że zespół bardzo świadomie wiedział czego chce. Przecież w trakcie istnienia dokonali niemałego przeobrażenia. Nie działali na zasadzie: zobaczymy co nam z tego wyjdzie, tylko: od tego i tego momentu gramy to i to. Znaleźli swoją niszę w gąszczu gitarowych gatunków, byli konsekwentni i zdecydowanie charakterystyczni. Mam nadzieję, że po lekturze dzisiejszego wpisu na ich temat zgodzicie się ze mną. Chyba trochę byli niedocenieni, ale ostatecznie ten band okazał się trampoliną do składów, które zaistniały szerzej.
Całą opowieść udało się stworzyć, bo Michał i Marek znaleźli czas i poopowiadali o czasach grania w WAY OUT. Ponadto od Marka Oniszko dostałem nagrania i fotki. Zdjęcia przekazał mi także Kamil Lisek. Wielkie dzięki, jak zwykle. Bez chęci i zaangażowania innych, tego bloga nie udałoby się prowadzić. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–

WHATEVER

Dla większości chłopaków zaangażowanych WHATEVER była pierwszą kapelą. Po jej rozwiązaniu grali w wielu nazwach z listy, którą na blogu znajdziecie. Zespół działał głównie w LOKu i z tą instytucją ja go kojarzyłem. Mamy dzisiaj do czynienia z czasami bardziej współczesnymi. WHATEVER istnieli już w internecie, mieli swojego myspace (dziś już zapomniany portal do promowania muzyki). Niestety nie działali długo, ale coś tam po nich zostało.
Wokalista, czyli Kamil Lisek spotkał się ze mną niedawno i opowiedział o funkcjonowaniu bandu. Okazało się, że nawet nie musiałem zadawać wielu pytań. Kamil snuł opowieść bardzo szczegółowo i chronologicznie. Dlatego właściwie to on jest autorem dzisiejszego wpisu. Ja tylko nagrałem i spisałem to co mówił. Wyszedł z tego fajny tekst o początkach muzykowania i poznawania tego świata. Zdjęcia i nagrania także mam od niego, za co stukrotne dzięki. Jak zwykle zapraszam do opowieści. –>kliknij, aby poczytać o zespole<–